Notice: Korzystanie z get_currentuserinfo uznawane jest za przestarzałe od wersji 4.5.0! Zamiast tego użyj wp_get_current_user(). in /home/lamina/domains/tygodnikdzierzoniowski.pl/public_html/wp-includes/functions.php on line 3831
Siatkówka, Sport

Bielawianka przegrała z honorem

W niedzielę 8 maja w Sanoku został zakończony trwający od czwartku Turniej Piłki Siatkowej z udziałem sześciu drużyn drugoligowych, wśród których walczyła także o awans do I ligi OFM Bielawianka Bester Bielawa oraz Astra Nowa Sól, SKS Hajnówka, Czarni Wirex Rząśnia, KS SMS Neobus Raf-Mar Niebylec i zespół gospodarzy TSV Sanok. ofm 1 Podopieczni trenera Marcina Jarosza i jego asystenta Andrzeja Zemanka rozpoczęli walkę o awans meczem z Astrą Nowa Sól, z którą wygrali 3:2, lecz dzień później ulegli 0:3 drużynie z Hajnówki, co i tak zapewniło bielawianom awans do niedzielnego decydującego o awansie pojedynku z gospodarzami tego turnieju, bowiem Astra także poległa z Hajnówką zajmując ostatnie miejsce w grupie B. Niestety, w niedzielnym meczu z TSV Sanok, bielawskiej drużynie zabrakło przysłowiowej „kropki nad i”, czyli trochę szczęścia, bo poziomem gry i tak zaimponowali przede wszystkim obu finalistom, z którymi musieli stoczyć pasjonującą walkę o każdy punkt. Bielawscy siatkarze przegrali w Sanoku dwa spotkania z zespołami, które były w tym turnieju najsilniejsze czyli TSV Sanok i SKS Hajnówka, bo właśnie obie te drużyny zapewniły sobie grę w przyszłym sezonie na pierwszoligowych parkietach. Sanoczanie rozpoczęli decydujące o awansie spotkanie z Bielawianką od dwupunktowej przewagi (5:3), lecz podopieczni Marcina Jarosza po skutecznych blokach natychmiast odrobili straty i wyszli na prowadzenie (7:6). W tej sytuacji, zaniepokojony trener gospodarzy Piotr Podpora wziął czas dla swojej drużyny. Po powrocie na parkiet skutek był natychmiastowy, gdyż Alexander Strubbe został skutecznie zablokowany. Od tego momentu bielawscy siatkarze zaczęli popełniać błędy nie mogąc sforsować szczelnego sanockiego bloku i dlatego miejscowi szybko uzyskali czteropunktowe prowadzenie (12:8). Wtedy w zespole Bielawianki pojawił się na boisku Piotr Janiak. Sanoczanie jednak utrzymywali przewagę. W tym fragmencie gry mocnym atakiem popisywał się Paweł Rusin, a w kolejnym także Daniel Gąsior i TSV ponownie powiększyło przewagę (18:14). Wówczas o czas poprosił także bielawski trener. Po przerwie bielawianie przełamali się, gdy skutecznie zaczął atakować ze środka pola Jakub Dalecki. Gospodarze jednak nie zwalniali tempa i pewnie zmierzali do zwycięstwa (20:16). W końcówce tej partii Kusior i Rusin skutecznie blokowali na ataku Michała Tomiałowicza i to spowodowało, że coraz trudniej było bielawianom przebić piłkę na stronę rywala. Pierwszą partię punktowym atakiem zakończył siatkarz sanocki Gąsior (25:17). Druga partia toczyła się punkt za punkt, a więc bielawianie powrócili do gry. Dobrze na boisku spisywał się Janiak, który rozpoczął seta w wyjściowym składzie. Ani jedni, ani drudzy nie odpuszczali. Przez większość seta, jednopunktowe prowadzenie mieli bielawianie. Gospodarze dopiero zdołali odskoczyć na jedno oczko przy stanie 14:13. Jednak skuteczny atak i w kolejnej akcji blok na Gąsiorze zainicjowany przez siatkarzy Bielawianki oraz podwójna krótka piłka Michała Glinki i dwa autowe ataki Patryka Łaby z sanockiej ekipy, a także asowa zagrywka Tomiałowicza dała prowadzenie podopiecznym trenera Jarosza (21:18). Sanoczanie zaczęli odrabiać straty, a kolejny punkt bezpośrednio z zagrywki zdobył Dariusz Jakubek (21:22). Po przejściu linii trzeciego metra przez Tomiałowicza na tablicy wyników pojawił się remis po 22. Wtedy o czas ponownie poprosił trener Marcin Jarosz i wszystko zaczęło się układać po jego myśli, bo po przerwie Tomiałowicz już nie popełnił błędu, a skuteczny atak Janiaka dał piłkę setową bielawianom (24:23), którzy w kolejnej akcji zablokowali Rusina i nadzieje na awans bielawskich siatkarzy ponownie odżyły gdy dotarło do ich świadomości, że przy wyniku 1:1 w setach nie są jeszcze na straconej pozycji. Trzeci set był podobny do poprzedniego, lecz końcówka z pięcioma punktami w zapasie należała do gospodarzy, którzy także w czwartym ostatnim secie prowadzili nawet różnicą sześciu punktów i chyba to przesądziło o losach awansu na pierwszoligowe salony.
16 maja 2016

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*